Co?
Jej matka powoli skinęła głową. „Och.”
Znów padło to słowo.
Spojrzałem na tatę.
Bardzo się skupił na złożeniu półki. Za bardzo.
Złapałam mamę za rękaw. „Możesz wyjść na korytarz?”
Tata natychmiast wstał. „Ja też pójdę”.
„Nie. Właściwie tak. Oboje.”
W chwili, gdy drzwi zamknęły się za nami, wyszeptałem: „Co się z tobą dzieje?”
Mama mrugnęła. „Co?”
"Ten."
Wskazałem pomiędzy nimi.
„Ubrania. Furgonetka. Torby. Dziwne odpowiedzi.”
Tata nic nie powiedział.
„Próbujesz mnie zawstydzić?”
"NIE."
„A co robisz?”
Moi rodzice spojrzeli na siebie.
To spojrzenie jeszcze bardziej mnie rozzłościło. „Widzisz? To. Robisz to cały ranek”.
Tata zniżył głos. „Zrobiliśmy to celowo”.
Spojrzałam na niego. „Co?”
„Ubrania. Furgonetka. Wszystko.”
Mrugnęłam. Mama skinęła głową.
Naprawdę się śmiałem, bo nie potrafiłem przetworzyć tego, co słyszałem.
"Ubrałeś się tak celowo?"
"Tak."
„Celowo spakowałeś moje rzeczy do worków na śmieci?”
Mama uniosła palec. „To był mój pomysł”.
Spojrzałem na nią. „Dlaczego?”
Tata spojrzał w stronę drzwi pokoju w akademiku.
Potem powiedział: „Ponieważ chciałem zobaczyć, jak traktuje cię twój współlokator”.
Zamarłam. „Co?”
