Ogromne zwierzę podniosło się ciężko na nogi, woda kapała mu z futra, a wokół panowała głęboka cisza, której jedynym dźwiękiem był szum wodospadu. Przez kilka sekund tygrys po prostu wpatrywał się w mieszkańców wioski swoimi żółtymi oczami. Potem powoli zbliżył się do Rahima, tego, który omal nie wpadł w otchłań, i wszyscy myśleli, że młody mężczyzna umrze.
Kobiety krzyczały z przerażenia.
Nagle jednak tygrys delikatnie potarł głową o ramię mężczyzny, jakby chciał mu podziękować za uratowanie.
Następnie zwierzę odwróciło się i powoli zniknęło w dżungli, wtapiając się w gęste drzewa.
Mieszkańcy wioski długo stali nad rzeką, nie mogąc uwierzyć w to, co właśnie zobaczyli na własne oczy. Ale nikt z nich nie podejrzewał, że to nie będzie ich ostatnie spotkanie z tym samym tygrysem.
Bo kilka dni później, w środku nocy, z dżungli znów rozległ się ten znajomy ryk…
