Kupiłam 33 porcelanowe żaby na wyprzedaży garażowej z okazji 8. urodzin mojej córki – a ona przypadkiem rozbiła jedną i zapytała: „Mamo, dlaczego w środku jest twoje zdjęcie?”

"Jest w porządku."

"Przepraszam."

„To tylko porcelana.”

Coś w jej głosie kazało mi podnieść wzrok.

Przykucnęła, żeby pozbierać kawałki.

Potem się zatrzymała.

"Mama?"

Coś w jej głosie kazało mi podnieść wzrok.

Trzymała zwinięte zdjęcie.

To było moje zdjęcie szkolne z trzeciej klasy.

„Dlaczego twoje zdjęcie jest w środku?”

Poczułem ucisk w żołądku.

Wziąłem to od niej.

To było moje zdjęcie szkolne z trzeciej klasy.

Miałam osiem lat.

Dokładnie w wieku Amy.

Na odwrocie napisano pięć słów.

Ta sama okropna grzywka. Ten sam brakujący ząb.

"Co do...?"

"Mama."

"Przepraszam."

Odwróciłem to.

Na odwrocie napisano pięć słów.

„Czy to robimy?”

Najpierw rozbij największą żabę.

Amy spojrzała na mnie.

"To jest przerażające."

"Niezwykle."

„Czy to robimy?”

Powinienem był powiedzieć nie.

To było śmieszne. Jaskrawozielone, prawie trzydziestocentymetrowe, w złotej koronie.

Zamiast tego znaleźliśmy największą żabę.