„Myślałam, że prezenty będziemy robić dopiero w sobotę z tatą.”
„To ode mnie.”
Rozerwała taśmę.
Ciągle je rozpakowywała.
Gdy zobaczyła pierwszą żabę, zamarła ze zdumienia.
A potem drugi.
A potem trzeci.
"Mama."
Ciągle je rozpakowywała.
Ułożyła je na małym stoliku w motelu, podając tytuły.
"Mama!"
Zaśmiałem się.
"Co?"
"To całe królestwo żab!"
Ułożyła je na małym stoliku w motelu, podając tytuły.
„Dlaczego on jest podejrzliwy?”
"Księżniczka Żaba. Pan Żaba. Doktor Żaba. Podejrzana Żaba."
„Dlaczego on jest podejrzliwy?”
"Spójrz w jego oczy."
Spojrzałem.
"Sprawiedliwy."
"Mamo, ten jest chwiejny."
Następnie podniosła małą żabkę trzymającą niebieski kwiatek.
Jego podstawa zachwiała się, opierając się o stół.
"Mamo, ten jest chwiejny."
"Połóż to w bezpiecznym miejscu."
Sięgnęła, żeby go przesunąć.
Jej palce złapały go na pół sekundy.
Żaba przechyliła się na bok.
Amy rzuciła się na nią.
Jej palce złapały go na pół sekundy.
A potem się poślizgnęło.
Uderzył o podłogę i roztrzaskał się.
„To tylko porcelana.”
Amy sapnęła.
"O nie."
