"Co powiedziałeś?"
Oczy Helen zaszkliły się.
"Anna."
Mama chwyciła się krawędzi blatu.
Nigdy wcześniej nie słyszałem tego nazwiska.
Helen sięgnęła przez kasę.
„Margaret, moja matka przez większość życia zastanawiała się, co się z tobą stało”.
„Znalazła twoje zdjęcie sprzed lat. Starsze niż te, które miała jako dziewczynka. Trzymała je obok tego pudełka”.
Helen pokręciła głową. „Znałam twoją twarz, zanim cię poznałam”.
Mama wydała dźwięk, którego nigdy wcześniej u niej nie słyszałam.
Nie do końca szloch.
Nie do końca to słowo.
Potem wyszeptała: „Anna miała córkę?”
Helen skinęła głową.
"Jestem jej córką."
Spojrzałem na mamę.
Kim jest Anna?
Mama spojrzała na mnie tak, jakby zapomniała, że tam stoję.
Jej usta drżały.
"Mała dziewczynka, którą kochałem."
Helen otworzyła pudełko.
Pierwszą rzeczą, którą usunęła, było zdjęcie.
Krawędzie były podwinięte.
Młoda kobieta stała przed małym białym domem, trzymając za rękę dziewczynkę z ciemnymi warkoczami.
Ta kobieta była moją matką.
Nie mogła mieć więcej niż 25 lat.
„To była córka mojej siostry” – powiedziała mama, wpatrując się w zdjęcie.
Jej głos był ledwo słyszalny.
„Jej matka zmarła, gdy Anna miała sześć lat. Jej ojciec wtedy większość czasu pracował poza domem, więc Anna zamieszkała ze mną”.
„Na początku myślałam, że opiekuję się nią, bo moja siostra już nie daje rady. Gdzieś po drodze stała się też moja”.
