Część 2:
Zrobiłem zrzuty ekranu. Wysłałem sobie dowód mailem. Zapisałem nagranie głosowe. Potem zamknąłem laptopa dokładnie tak, jak go zostawił.
Tej nocy Adrian wszedł do domu uśmiechnięty.
Pocałował mnie w policzek i zapytał: „Jak minął ci dzień?”
Spojrzałam na mężczyznę, z którym dzieliłam dom, święta, lęki, rodzinne obiady i młodość.
I zdałem sobie sprawę, że on nadal występuje.
Więc ja też wystąpiłem.
Uśmiechnąłem się i powiedziałem: „Po prostu jestem zmęczony”.
Uwierzył mi.
To była najsmutniejsza część.
Kiedy zasnął, podszedłem do szafy i zacząłem się pakować.
Nie moje ubrania.
Jego.
Każdy garnitur, który nosił, żeby zaimponować klientom.
Każdy wypolerowany but, który ustawiał w rzędzie przed ważnymi spotkaniami.
Każda droga, mała rzecz, która dawała mu poczucie siły.
Uznałem, że jeśli chce zacząć nowe życie, może to zrobić w kostiumie, którego używał, by udawać szanowanego człowieka.
O 8:20 rano następnego dnia weszłam do siedziby Beckett & Ralston Financial Group, mając torebkę na ramieniu i dwie walizki ciągnące się za mną.
W holu było pełno pracowników trzymających kawę, identyfikatory i plotkujących o poranku.
Recepcjonistka się uśmiechnęła.
„Czy mogę w czymś pomóc?”
„Jestem tu, żeby przekazać coś Adrianowi Beckettowi”.
Wtedy ją zobaczyłem.
Tessa stała przy windach, śmiejąc się z dwójką współpracowników. Jej identyfikator był przypięty do kremowej marynarki. Miała gładkie włosy i swobodny uśmiech.
Wyglądała na nietkniętą żadnymi konsekwencjami.
