Nie odpowiedziałem wystarczająco szybko.
„Co?” powtórzył.
Obróciłem zdjęcie w jego stronę i wskazałem na nie.
Przez sekundę tylko się gapił.
Potem pokręcił głową.
„Nie. Może to kwestia kąta.”
„To nieprawda.”
„Może makijaż to zakrył.”
„Patryk.”
„Być może zdjęcie zostało edytowane”.
Jego głos rósł. Chyba wyczuł, że prawda nadchodzi, i znienawidził mnie za to, że dostrzegłam ją pierwsza.
Potem spojrzał z jednej twarzy na drugą i w końcu dotarło do niego, co się stało.
Zwinął się w kłębek i zakrył usta obiema dłońmi.
Część 3:
Widziałem kiedyś, jak opłakiwał Lily.
Nie był gotowy znów ją stracić.
Zadzwoniłem do detektywa Harrisa, tego samego zastępcy, który szukał Lily sześć lat wcześniej i od tego czasu awansował na sierżanta. Przybył do domu w ciągu godziny. Pokazałem mu notatkę, zdjęcie, ścięte łodygi słonecznika i starą, otwartą furtkę.
Kwiaty zostały równo przycięte nożycami. Ślady opon znaczyły wilgotną ziemię w pobliżu bramy. Tylko rodzina i kilku starych sąsiadów pamiętało, że furtka prowadziła prosto do grządki słoneczników.
Nikt nie natknął się na nasz ból.
Ktoś to studiował.
Harris kazał mi zadzwonić pod ten numer z jego telefonu, korzystając z zastrzeżonej linii i pozwolić mu rozmawiać. Tak zrobiłem.
Ten sam spokojny głos odebrał po drugim dzwonku. Powtórzył instrukcje dotyczące czterdziestu tysięcy dolarów i motelu Pine Crest.
Tym razem usłyszałem coś w tle.
Dzwonek nad drzwiami.
Wtedy jakaś kobieta zawołała:
„Rozkaz dla Raya.”
Po zakończeniu rozmowy Harris powiedział:
“Restauracja Raya.”
Był tylko jeden w pobliżu motelu.
