Nie odpowiedziała. Jej milczenie wystarczyło. Potem dodała: — Jest coś jeszcze. Ponieważ podpisałaś dokumenty zrzeczenia się praw, opieka społeczna została już powiadomiona.
Moje serce zaczęło gwałtownie bić. — Czy oni zabiorą moje córki? — Szukają rodziny zastępczej. — Razem?
Pielęgniarka opuściła wzrok. — Jedna rodzina jest gotowa przyjąć jedną z nich, ale nie bliźniaczki.

Świat wydał się walić wokół mnie. — Chcesz powiedzieć, że mogą je rozdzielić?
Pomyślałam o ich dwóch łóżeczkach, o ich malutkich rączkach, o tych dwóch siostrach, które wyobrażałam sobie dorastające razem. — Zabierz mnie z powrotem do nich.
Pobiegłam na oddział położniczy. Brian czekał na mnie przed salą. — Wiedziałeś, prawda?
Jego milczenie potwierdziło wszystko. — Chciałem cię chronić — wymamrotałeś. — Pozwoliłeś mi podjąć najważniejszą decyzję w moim życiu bez mówienia mi prawdy!
