Mieszkanie należało do mnie. Kupiłam je za spadek po babci, ale Evan spisał umowę współwłasności i planował ją złożyć po ślubie. Zakładał, że porzucenie mieszkania doprowadzi mnie do takiej desperacji, że podpiszę cokolwiek.
Uśmiechnąłem się. „Który transfer?”
Jego pewność siebie zmalała.
Vanessa złapała go za ramię. „Nie odpowiadaj jej.”
Poniewczasie.
Wszystkie mikrofony w sali balowej wciąż działały, a zespół Adriana nagrywał od pierwszej próby toastu. Evan właśnie przyznał, że ma dokument, o którego istnieniu nigdy nie powinien się dowiedzieć.
Następnie weszła Priya z dwoma prawnikami i księgowym śledczym.
Głos Celeste stał się ostrzejszy. „To nękanie”.
„Nie” – powiedziała Priya. „To wewnętrzne dochodzenie w sprawie oszustwa”.
Za zespołem rozświetlił się ekran. Wyświetlały się na nim faktury, dane logowania, nagrania z monitoringu i nagłówki wiadomości e-mail. Gościom nie pokazano żadnych prywatnych danych, tylko daty, kwoty i imiona.
Evan zbladł, gdy zobaczył nagranie, na którym widać, jak wchodzi do mojego biura po północy.
Vanessa szepnęła: „Mówiłeś, że kamery są wyłączone”.
W pokoju wybuchła wrzawa.
Adrian spojrzał na mnie, ale pozwolił mi mówić.
„Wiedziałam, że ktoś używa moich danych już trzy miesiące temu” – powiedziałam. „Więc stworzyłam monitorowany profil dostępu i dałam Evanowi dokładnie te pliki, których potrzebował”.
Evan wpatrywał się we mnie.
„To były fałszywe oferty” – kontynuowałem. „Ze znakiem wodnym, możliwe do namierzenia i bezużyteczne. Każdy kupujący, który ci zapłacił, komunikował się z naszymi śledczymi”.
Kieliszek szampana wypadł Celeste z palców.
Nie wzięli sobie na cel bezsilnego asystenta.
Ich celem była kobieta, która zaprojektowała pułapkę.
Część 3
Evan rzucił się w stronę ekranu, ale ochrona hotelu mu to uniemożliwiła.
„To szaleństwo!” krzyknął. „Ona mnie wrobiła!”
„Nie” – powiedziałem. „Dałem ci wybór. Za każdym razem wybierałeś kradzież”.
Vanessa odsunęła się od niego. „Mówiłeś mi, że to doradztwo prawne”.
Odwrócił się do niej. „Wydałaś pieniądze!”
„I obiecałeś mi mieszkanie!”
