Zostałem porzucony tuż przed moim własnym ślubem… a mój szef-milioner pochylił się i szepnął: „Udawaj, że jestem panem młodym”. Potem, nie czekając na moją odpowiedź, zrobił to, co zrobił, co wprawiło wszystkich w osłupienie…

W kaplicy rozległy się westchnienia.

Adrian podał mi rękę.

Zrozumiałem od razu. To nie było prawdziwe małżeństwo. To był spektakl. Tarcza. Sposób, by moje upokorzenie nie stało się zwycięstwem Evana.

Więc włożyłem moje drżące palce w jego dłonie.

A gdy błyskały flesze, Adrian pocałował mnie w czoło i wyszeptał: „Uśmiechnij się, Lena. Ludzie, którzy próbowali cię zniszczyć, zaraz publicznie się przyznają”.

Część 2

Przyjęcie przeobraziło się w pole bitwy, udające uroczystość.

Adrian oczywiście mnie nie poślubił. Urzędnik ogłosił, że ceremonia została przełożona z powodu „nieoczekiwanych komplikacji prawnych”, ale wtedy plan Evana był już nieaktualny. Goście nie patrzyli już na mnie z litością. Patrzyli na Adriana z fascynacją – a na rodzinę Evana z podejrzliwością.

Dwadzieścia minut później Evan wbiegł z powrotem na salę balową, a za nim Vanessa.

„Co ty, do cholery, robisz?” – zapytał.

Adrian uniósł kieliszek szampana. „Ratuję wydarzenie, które twoja rodzina i tak obciążyła moją firmę”.

Twarz Evana uległa zmianie.

To była wskazówka numer jeden.

Przez miesiące wierzył, że nic nie wiem o fakturach. Celeste przekonała dostawców, żeby wystawili faktury Hawthorne Global za pośrednictwem fałszywej „gali z podziękowaniami dla klientów”, używając kodów autoryzacyjnych skradzionych z mojego biura. Kwiaty ślubne, luksusowe samochody, importowane wino, a nawet suknia Vanessy zostały opłacone z funduszy firmowych.

Celeste szybko doszła do siebie. „Lena wszystko zorganizowała. Zajmuje się księgowością Adriana”.

Spojrzałem na nią. „Naprawdę?”

Vanessa się roześmiała. „Proszę cię. Wszyscy wiedzą, że masz obsesję na punkcie wyglądania na ważną osobę. Pewnie zaaranżowałaś to wszystko, żeby złapać Evana”.

Adrian odstawił kieliszek. „Ciekawe oskarżenie”.

Po drugiej stronie sali moja przyjaciółka Priya, dyrektor ds. zgodności w Hawthorne, po cichu zamknęła wyjścia z sali balowej, a ochrona hotelu stacjonowała na zewnątrz. Nie po to, by kogokolwiek uwięzić – tylko po to, by zabezpieczyć dowody i zapobiec zniknięciu mienia firmy.

Evan zniżył głos. „Lena, przestań. Podpisz umowę przeniesienia mieszkania, a będziemy kwita.”

I tak to się stało.