„Czego szukasz?” zapytałem.
Odwrócił się. „Dokumenty ubezpieczeniowe”.
„W mojej szufladzie na biżuterię?”
Jego twarz zmieniła się na pół sekundy. Potem się roześmiał. „Wyobrażasz sobie”.
Udawałem, że mu wierzę.
Trzydziestego ranka wszedłem do First National Bank i poprosiłem o skrytkę 814. Mosiężny klucz obrócił się płynnie. W środku leżały trzy raporty medyczne, pendrive, zapieczętowany list i kserokopie przelewów z naszej firmy do laboratorium, którego Daniel był potajemnym właścicielem.
Raporty medyczne nie wykazały żadnej nieuleczalnej choroby serca.
Nagranie było gorsze.
Najpierw odezwał się głos Thomasa, słaby, ale wyraźny. „Danielu, te tabletki przyprawiają mnie o zawroty głowy”.
Potem Claire: „Zwiększ dawkę. W piątek podpisze transfer”.
Daniel odpowiedział: „A jeśli tego nie zrobi?”
Pauza.
„W takim razie nie dożyje piątku” – powiedziała Claire.
Posłuchałam dwa razy, nie dlatego, że wątpiłam w to, co usłyszałam, ale dlatego, że część mnie nadal pragnęła niewinności moich dzieci.
Tego wieczoru przybyli, domagając się swojego spadku. Położyłem klucz na stole i uśmiechnąłem się.
„Zanim porozmawiamy o pieniądzach”, powiedziałem, „porozmawiajmy o morderstwie”.
CZĘŚĆ 2
Daniel otrząsnął się pierwszy. Zaśmiał się cicho, obrażonym śmiechem, tym samym dźwiękiem, którego używał, gdy uspokajał zdenerwowanych pacjentów.
„Mamo, smutek wpędza cię w paranoję”.
Claire się nie roześmiała. Jej wzrok utkwiony był w kluczu.
„Jakie pudełko?” zapytała.
Przyglądałem się jej uważnie. „Ty mi powiedz.”
