Adrian ani na chwilę nie spuścił ze mnie wzroku. „Kontynuuj.”
Judith skontaktowała się ze mną po tym, jak wysłałam jej ostrożny list. Odmówiła rozmowy telefonicznej, ale wysłała starą kartę szczepień. Dziecko miało na imię Elena. Data urodzenia zgadzała się z moją. Karta wskazywała znamię w kształcie półksiężyca nad lewą piersią.
Zaplanowałem, że po zakończeniu zmiany zgłoszę się do władz.
Celeste wybrała najgorszą możliwą noc, żeby mnie zaatakować.
Przyjechała policja z prawniczką Adriana, Naomi Price. Naomi odsłuchała moje nagranie. Głos Celeste był wyraźny, łącznie z jej wcześniejszym poleceniem dla menedżera: „Usuń wszystkie nagrania, na których ją dotykam”.
Menedżer przyznał, że Celeste groziła mu utratą posady.
Następnie ochrona znalazła w jej torebce fiolkę z przepisanymi lekami uspokajającymi i plan podróży prywatnym lotem.
Wyraz twarzy Naomi stwardniał. „Kogo planowałaś odurzyć?”
„To moje” – warknęła Celeste.
„Przepisano je Judith Crane” – powiedziałem.
Cisza zapadła w pokoju.
Adrian w końcu stanął twarzą w twarz z Celeste. „Gdzie jest Judith?”
Jej pewność siebie pękła.
Zadzwonił do mnie nieznany numer. Odebrałam na głośniku.
Przerażony, starszy głos wyszeptał: „Mara? Tu Judith. Celeste wie, że się z tobą skontaktowałem. Wysłała ludzi do mojego mieszkania”.
Ochrona Adriana zareagowała natychmiast.
Jej uśmiech zniknął, zanim ktokolwiek zdążył jej dotknąć.
Celeste pobiegła do kuchni.
Odsunąłem się i pozwoliłem policji złapać ją, zanim dotrze do drzwi.
