Wsiadłem do samolotu z kochanką, pewien, że żona jest daleko. Zamiast tego powitała nas w uniformie stewardesy, uśmiechnęła się i zapytała: „Szampan, żeby uczcić tę podróż służbową, o której pan skłamał?”. Krew mi wystygła.

CZĘŚĆ 3

Zejście do Florencji wydawało się nie mieć końca.

Trinity nie patrzyła już na mnie z podziwem. Patrzyła na mnie jak na tonący statek.

„Mówiłeś mi, że jesteś nietykalny” – wyszeptała. „Kłamałeś też o pieniądzach?”

Nie mogłem odpowiedzieć.

Gdy tylko samolot dotarł do bramki, ogarnęła mnie panika. Odpiąłem pas i pospieszyłem w stronę Dakoty, siedzącej bliżej przodu.

„Dakota, zaczekaj” – błagałem, chwytając ją za ramię.

Spojrzała na moją rękę, jakby ją obrzydzała.

„Nie dotykaj mnie.”

„Proszę” – powiedziałem. „Mogę wyjaśnić”.

„Nie” – odpowiedziała cicho. „Nie rozmawiasz z lojalną żoną, którą, jak ci się zdawało, kontrolowałeś. Rozmawiasz z kobietą, która finansowała całe twoje życie, a teraz je kończy”.

Ścisnęło mnie w gardle.

„Księgowi już śledzą każdą fałszywą podróż służbową i każdą wypłatę” – kontynuowała. „Kontrola jest w rękach władz. Zanim wysiądziecie z tego samolotu, wasze karty będą bezużyteczne, konta firmowe zamrożone, a dom w mieście zostanie objęty kontrolą prawną”.

„Nie zrobiłbyś mi tego” – wyszeptałam.

Oczy Dakoty stały się twardsze.

„Zdradziłeś żonę, Adamie. Co gorsza, ukradłeś, podrobiłeś i skłamałeś, żeby wyłudzić nasze aktywa. To nie jest problem małżeński. To problem kryminalny”.

Odsunęła się.