Przez osiem miesięcy Vanessa przesyłała poufne e-maile dotyczące planowania ślubu swojemu bratu, Marcusowi. Marcus zarządzał podupadającą marką luksusową. Razem planowali wykorzystać moje nazwisko do zabezpieczenia pożyczek po ślubie. Przygotowali komunikaty prasowe, w których informowali, że zainwestuję dwieście milionów dolarów w jego firmę.
Nigdy nie zgodziłem się zainwestować ani centa.
Podczas kolacji Vanessa ubrała się w biały jedwab i nalała szampana, jakby popołudnie w ogóle się nie wydarzyło.
„Dla nas” – powiedziała radośnie.
Mama siedziała obok mnie, blada, ale opanowana.
Podniosłem kieliszek. „Za szczerość”.
Uśmiech Vanessy stał się szerszy.
Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Marcus wszedł, niosąc skórzaną teczkę. „Przepraszam za spóźnienie”.
Vanessa zesztywniała. „Dlaczego on tu jest?”
„Zaprosiłem go” – powiedziałem.
Marcus wymusił śmiech. „Daniel, świetny moment. Przyniosłem dokumenty dotyczące partnerstwa”.
Vanessa kopnęła go pod stołem, ale on już otwierał teczkę.
Moja matka na mnie spojrzała.
Skinąłem jej lekko głową.
Marcus przesunął papiery do przodu. „Kiedy ty i Vanessa weźmiecie ślub, to będzie praktycznie sprawa rodzinna”.
Przejrzałem dokumenty. Mój sfałszowany podpis widniał na stronie czternastej.
Vanessa zbladła.
Spojrzałem w górę. „Ciekawe”.
Marcus przełknął ślinę. „Wstępny projekt”.
„Gwarancji na dwieście milionów dolarów?”
Vanessa wstała. „Danielu, to nieporozumienie”.
Nacisnąłem przycisk pod stołem.
Drzwi jadalni się otworzyły.
Mój prawnik wszedł z dwoma śledczymi i kierownikiem Green Hollow.
Vanessa w końcu zrozumiała.
Nie uwięziła starej kobiety.
Przyznała się w domu mężczyzny, do którego należała klatka.
