Babcia zamówiła chińskie jedzenie. Przyniosłem ciasto dyniowe z piekarni. Jedliśmy przy jej małym okrągłym stoliku, podczas gdy w tle cicho grał mecz piłki nożnej.
W pewnym momencie spojrzała na puste trzecie krzesło i powiedziała: „Tęsknię za tym, kim go za takiego uważałam”.
Wiedziałem, że miała na myśli mojego ojca.
„Przepraszam” powiedziałem.
Pokręciła głową. „Nie martw się. Żal nie zawsze jest dla zmarłych”.
Później tej nocy wręczyła mi nowy pendrive.
Spojrzałam na nią. „Babciu”.
Uśmiechnęła się lekko. „Spokojnie. Tu są przepisy.”
Śmiałem się tak mocno, że aż płakałem.
I po raz pierwszy od lat w domu wokół nas było ciepło.
