Pięćset pięćdziesiąt dolarów.
Powiedział mi, że zabiera inwestorów.
Zrobiłem zdjęcie paragonu i utworzyłem folder w telefonie.
Następnie otworzyłem laptopa i stworzyłem arkusz kalkulacyjny.
Data.
Jego wymówka.
Co się naprawdę wydarzyło.
Kwota.
Dowód.
Notatki.
Kiedy Michael wrócił do domu, miałam już dziesięć wpisów.
Pocałował mnie w czoło i zapytał, jak minął mój pierwszy dzień.
Opowiedziałem mu o biurze, spotkaniach, widoku.
Nie wspomniałem o Mai.
Nie dlatego, że się bałem.
Ponieważ nie byłam gotowa dać mu szansy na wykręcenie się od odpowiedzialności za pomocą kłamstwa.
Następnego ranka jego telefon zaświecił się na kuchennym blacie.
Maya: *Nie mogę doczekać się dzisiejszego wieczoru.*
Szybko zrozumiał i powiedział mi, że ma dwa kolejne rzuty.
„Powodzenia” – powiedziałem.
Maya przyszła do pracy cała rozpromieniona.
Opowiedziała mi o ich ulubionym barze hotelowym i o kolejnej kolacji, którą zaplanował Michael.
Zadawałem pytania ostrożnie.
Zebrałem szczegóły.
