Część 2
Trzy lata.
Liczba ta po cichu zmieniła wszystko, co myślałem, że wiem.
Podróże służbowe.
Opóźnione loty.
Klienci jedzą obiady.
Weekendy poza domem.
Wszystko nagle zmieniło kształt.
Wtedy uświadomiłem sobie coś gorszego.
Zdjęcie na jej biurku było zdjęciem, które zrobiłem podczas naszej podróży na Maui. Doskonale pamiętałem ten dzień. Słońce, wodę, to, jak Michael się śmiał tuż przed tym, jak nacisnąłem przycisk aparatu.
Zrobił zdjęcie z naszego ślubu i dał je jej jako dowód ich ślubu.
„To wspaniale” – powiedziałem.
W jakiś sposób mój głos brzmiał normalnie.
Maya nie miała pojęcia. Wyglądała na szczęśliwą, otwartą i zupełnie nieświadomą.
W niecałą minutę zrozumiałem jedno: ona nie była moim wrogiem.
Ona uwierzyła temu samemu mężczyźnie, co ja.
Podszedłem do biurka, otworzyłem laptopa i patrzyłem na ekran logowania, aż przypomniałem sobie hasło.
Przez resztę dnia udawałem, że jestem normalny.
Maya przyniosła mi kawę i opowiedziała o miejscach na wesele. Powiedziała, że Michaelowi zależy na hotelu z widokiem na panoramę miasta, bo kobieta powinna zawsze pamiętać pokój, w którym zmienia się jej życie.
Robiłam notatki na spotkanie kampanijne i kiwałam głową, jakby moje życie wcale nie rozpadło się na pół.
Podczas lunchu opowiadała o drogiej restauracji, do której Michael zabrał ją tydzień wcześniej.
Tej nocy znalazłem paragon w kieszeni jego garnituru.
Kolacja dla dwojga.
