„Zanim wydam orzeczenie w sprawie tego nietypowego zrzeczenia się”, powiedziała powoli, „jest coś, czym ten sąd musi się zająć. Dziesięć minut przed rozprawą spotkałam małą dziewczynkę płaczącą przy automatach. Powiedziała mi, co zrobili jej ojciec i ta podła kobieta”.
Twarz Daniela pobladła.
Vanessa przestała się uśmiechać.
Sędzia zwrócił się do komornika.
„Przyprowadź dziecko na salę sądową”.
Obróciłem się w stronę ciężkich dębowych drzwi.
Pojawiła się maleńka postać ubrana w żółty kardigan, trzymająca w rękach zniszczonego, szarego pluszowego królika.
Lilia.
A w chwili, gdy jej przerażone oczy spotkały się z moimi, wiedziałem, że Daniel przyniósł jedyny dowód, który mógł go zniszczyć.
