Vanessa syknęła: „Myślisz, że to cię czyni potężnym?”
„Nie” – powiedziałem. „Dowody utrudniają zatuszowanie faktów”.
Następnie jeden ze śledczych poprosił prawnika Daniela o zabezpieczenie telefonów i laptopów służbowych przed wyjazdem.
Muzyka ucichła.
Tak samo jak uśmiechy.
Przyjęcie zakończyło się czterdzieści minut później.
Nie w tańcu.
Z prawnikami.
Radca prawny Daniela przybył pierwszy. Inwestorzy wyszli w oburzonym milczeniu po tym, jak kilku dyrektorom wręczono zawiadomienia o zabezpieczeniu aktywów. Vanessa zniknęła w bocznym pokoju ze swoim prawnikiem.
Grant próbował wyjść przez kuchnię, ale i tak został powiadomiony.
Daniel zapędził mnie w kozi róg niedaleko tarasu winnicy.
„Zaplanowałeś to.”
„Udokumentowałem to”.
„Zniszczyłeś mi ślub.”
Spojrzałem przez szklane drzwi na imprezę. „Zaprosiłeś mnie, żebym patrzył, jak żenisz się z kobietą, z którą cię zdradziłeś. Po prostu się zgodziłem”.
Jego głos się załamał. „Wiesz, że mnie wykorzystywała?”
To prawie sprawiło, że zrobiło mi się go żal.
Prawie.
„Wiedziałem, że korzysta z usług twojej firmy” – powiedziałem. „Czy korzysta z usług twojej firmy osobiście, to było coś, o co nie miałeś ochoty pytać”.
Opadł na krzesło.
Potem powiedziałem mu prawdę, na którą zasługiwał.
Vanessa zaczęła przekierowywać pieniądze na kilka miesięcy przed rzekomym rozpoczęciem ich romansu.
