„Mówiłem ci, że wszyscy dziś płacą. Powiedziałeś im?”
Wszyscy siedzący przy stole spojrzeli na niego.
Odchrząknął.
„Miałem zamiar.”
"Gdy?"
„Nie chciałam psuć tacie wieczoru”.
„Więc znów mnie zawiodłeś. Pozwoliłeś, żeby wszyscy mną pomiatali.”
Chris pochylił się bliżej.
„Po prostu zajmij się tym dziś wieczorem. Popracujemy nad tym w domu”.
„Już to próbowaliśmy.”
„Upokarzasz mnie.”
„Czy poczułeś się upokorzony, kiedy Serena nazwała mnie kartą kredytową?”
Odwrócił wzrok.
„Czy poczułeś się upokorzony, gdy wziąłeś pieniądze z okazji naszej rocznicy?”
„Czy stało się to upokarzające dopiero wtedy, gdy musiałeś za to odpowiedzieć?”
Serena przesunęła teczkę w kierunku środka stołu.
„Gdybym wiedział, nie zamówiłbym tego wszystkiego”.
„W tym rzecz” – powiedziałem. „Zamówiłeś to, bo myślałeś, że pieniądze są moje”.
„Wrobiłeś nas. Nie stać mnie na to”.
„Ja też nie mogłem. Po prostu to ukrywałem.”
Jeden z krewnych poprosił kelnera o zabranie nieotwartej butelki wina. Inny anulował deser.
Henry sięgnął po portfel.
„Zapłacę za siebie i twoją matkę.”
„Twoje posiłki są dla mnie prezentem, Henry” – powiedziałem.
Zatrzymał się.
„Bo chcesz, żeby tak było, Nat?”
To pytanie sprawiło, że coś ścisnęło mi się w piersi.
"Tak."
„W takim razie dziękuję, kochanie.”
Tarryn spojrzała na mnie.
„Myślałem, że ty i Chris to proponowaliście.”
„Na początku tak. Potem wszyscy przestali pytać.”
„Powinniśmy byli to zauważyć” – powiedziała.
Henry spojrzał na swoje dzieci.
„Powinniśmy byli.”
Nie zaproponował, że przykryje cały stół.
Po prostu przestał zachowywać się tak, jakby nigdy nie widział, co się dzieje.
Na zewnątrz Chris dogonił mnie przy samochodzie.
„Zawstydziłaś mnie, Natalie.”
