Zamknął drzwi jadalni.
Jego brat wstał za nim. Evelyn chwyciła telefon Claire z blatu i wrzuciła go do kieliszka z winem. Ekran zasyczał i zgasł.
„No i co?”, powiedziała Evelyn. „Koniec z nagraniami”.
Claire zaczęła się trząść.
Grant podszedł do mnie bliżej.
„Oddasz ten dysk. Potem powiesz wszystkim, że Claire spadła ze schodów.”
"Wszyscy?"
„Szpital. Jej przyjaciele. Każdy, kto zapyta.”
„A co jeśli odmówię?”
Uśmiechnął się.
„Masz siedemdziesiąt jeden lat. Wypadki się zdarzają.”
Spojrzałem na mosiężny zegar.
Minęły dwadzieścia dwie minuty.
„Wybrałeś niewłaściwą kobietę” – powiedziałem.
Grant parsknął śmiechem.
„Claire?”
„Nie” – powiedziałem. „Ja.”
Zdjąłem zegarek i położyłem go na stole. Pod tarczą zamrugała maleńka zielona dioda.
Evelyn zbladła.
„Prawo stanowe zezwala na zgodę jednej ze stron” – powiedziałem. „Wszystko, co powiedziałem od momentu, gdy wszedłem do tego pokoju, zostało przesłane do bezpiecznej chmury”.
Grant rzucił się na zegarek.
Odsunęłam go poza zasięg i wstałam.
Złapał mnie za ramię.
Claire krzyknęła: „Nie dotykaj jej!”
Grant popchnął mnie z powrotem na kredens. Talerze roztrzaskały się o podłogę. Ból przeszył moje biodro, ale utrzymałam się na nogach.
Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Raz.
Dwa razy.
Grant puścił mnie i wygładził koszulę.
„Uśmiechnijcie się” – rozkazał. „Wszyscy”.
Podszedł do drzwi wejściowych z pewnością siebie człowieka, który spodziewa się niegroźnych sąsiadów.
Ale gdy otworzył drzwi, jego uśmiech zniknął.
Na ganku stał prezes Mercer Dynamics z sześcioma członkami zarządu. Obok nich stali komisarz policji Daniel Ross, dwóch detektywów i dr Patel, niosąc torbę lekarską.
Za nimi ekipa ochrony firmy już nagrywała.
CZĘŚĆ 3
„Grant Mercer” – powiedział komisarz Ross – „odejdź od drzwi”.
Grant spojrzał na Rossa i na tablicę.
„To nieporozumienie rodzinne”.
Lillian Shaw, przewodnicząca zarządu, podniosła teczkę.
„Nie. To nadzwyczajne spotkanie w sprawie zarządzania.”
Evelyn warknęła: „Nie możesz wejść bez nakazu”.
„Jedno jest podpisywane” – odpowiedział Ross. „Ale pani Hale nas zaprosiła, a jej córka prosi o pomoc”.
Claire stanęła obok mnie, blada, ale pewna siebie.
„Chcę ich mieć w środku.”
To zdanie pozbawiło Granta kontroli.
Odwrócił się do niej.
„Po tym wszystkim, co ci dałem?”
Claire uniosła brodę.
