Przez 7 godzin moja ośmioletnia córka nie chciała wyjść z trumny ojca, podczas gdy cała rodzina błagała ją, żeby się odsunęła. Potem spojrzała prosto na mnie i wyszeptała: „Mamo, tata nie umarł”.

„Czasami porusza się odrobinę tutaj.”

Wskazała palcem pod nozdrzami.

Zanim zdążyłem odpowiedzieć, za mną pojawił się Marcus.

„Claire, dość. Dziewczyna musi iść spać.”

Coś w jego głosie mnie zaniepokoiło.

To nie był smutek.

Brzmiało to kontrolowanie i niecierpliwie.

Wtedy Chloe stanęła na krześle.

Zanim zdążyłem ją powstrzymać, pochyliła się głęboko nad krawędzią trumny i przycisnęła ucho do piersi Marka.

Kilkoro krewnych wstrzymało oddech.

Marcus rzucił się naprzód.

„Wynieście ją stamtąd!”

Zablokowałem go.

„Nie dotykaj jej!”

Chloe podniosła twarz w moją stronę.

Była blada, ale całkowicie skupiona.

„Mamo.”

„Tak, kochanie?”

„Poczułem dwa uderzenia.”

W pokoju zapadła cisza.

Natychmiast pochyliłem się nad Markiem i przycisnąłem dwa palce do jego szyi.

Nie czułam pulsu.

Marcus westchnął.

„Widzisz? To szaleństwo. Ona jest histeryczna.”

Następnie Chloe wzięła Marka za prawą rękę.

Jego palec wskazujący poruszył się.

Raz.

Poza tym.

Moja teściowa upuściła szklankę z herbatą.

Roztrzaskało się o drewnianą podłogę.

Nachyliłem się do nosa i ust Marka.