Pracowała z rodziną Marka przez czternaście lat.
Była na naszym ślubie.
Trzymała Chloe, gdy ta była niemowlęciem.
Co najważniejsze, to właśnie jej Mark powierzył przeprowadzanie audytów finansowych firmy.
Mój prawnik i ja skontaktowaliśmy się z organami ścigania i biurem prokuratora okręgowego hrabstwa Cook.
Przekazaliśmy dokumentację dotyczącą odznak, dane dotyczące kontroli klimatu, wyniki badań toksykologicznych i kopie wiadomości z telefonu Marcusa.
Śledczy odzyskali również wewnętrzny audyt, który Mark rozpoczął z zaszyfrowanego folderu na swoim laptopie.
Pokazano miesiące fałszywych faktur wystawianych za pośrednictwem trzech fałszywych sprzedawców.
W ciągu niecałego roku Vance Logistics straciło ponad 3,2 miliona dolarów na fikcyjną „konserwację urządzeń chłodniczych”.
Śledczy doszli do wniosku, że firmy-przykrywki są powiązane ze szwagrem Veroniki.
To wyjaśnia brak pieniędzy.
Rola Marcusa stała się jaśniejsza, gdy śledczy znaleźli starą wymianę e-maili, którą Mark zarchiwizował.
Trzy miesiące wcześniej Marcus zatwierdził kilka dużych przelewów bankowych bez przeglądania faktur.
Kiedy Mark rzucił mu wyzwanie, Marcus odpowiedział:
„Veronica mówi, że to opłaty za pilny sprzęt. Ufam jej osądowi. Przestań szukać problemów tam, gdzie ich nie ma”.
Marcus nie był twórcą tego planu.
Ale zignorował wyraźne sygnały ostrzegawcze.
A gdy zdał sobie sprawę, że oszustwo Veroniki może obnażyć jego zaniedbanie i doprowadzić go do ruiny finansowej, pomógł ukryć to, co stało się z Markiem.
Trzy dni przed otruciem Mark wysłał Veronice ostatnią wiadomość.
„W piątek przekażę te faktury zewnętrznemu zespołowi dochodzeniowo-śledczemu”.
To był moment, w którym wszystko przyspieszyło.
Lekarze stwierdzili, że połączenie Zolpidemu, Klonazepamu i silnego zimna spowodowało znaczne zahamowanie oddechu Marka i innych funkcji życiowych.
Jego dobra kondycja układu krążenia mogła pomóc mu przetrwać skrajną hipotermię na tyle długo, by zostać odnalezionym.
Tymczasem dr Salgado otrzymywał płatności związane z firmami-wydmuszkami Veroniki pod szyldem „doradztwa w zakresie dobrego samopoczucia w firmie”.
Śledczy ustalili, że podpisał się pod śmiercią Marka, nie przeprowadzając wymaganego w takiej sytuacji poziomu weryfikacji i nie zabierając go na oddział ratunkowy.
Celem było zapobiegnięcie dalszym badaniom medycznym i uniknięcie pytań.
Wierzyli, że plan zadziałał.
