Część 2:
Zaparło mi dech w piersiach.
„Wiem, że nie zostało mi już wiele czasu” – kontynuował. „Ale jest jedna rzecz, o której zawsze marzyłem”.
Spojrzał mi prosto w oczy.
„Czy wyjdziesz za mnie?”
Na kilka sekund pokój zniknął.
Pięćdziesiąt sześć lat pytań, żalów i wyobrażeń o możliwościach zdawało się narastać między nami.
Część mnie usłyszała głos Raymonda ostrzegający mnie, że zachowuję się głupio.
Ale inny głos – głos siedemnastoletniej dziewczyny, którą kiedyś byłam – powiedział mi, żebym już nie odchodziła.
Thomas miał zaawansowanego raka.
Wiedział, że umiera.
To było jego ostatnie życzenie.
„Tak” – szepnąłem.
Łzy napłynęły mu do oczu.
Mój też.
„Tak, Thomasie. Wyjdę za ciebie.”
Ścisnął moją dłoń.
„Nie pożałujesz, Nancy. Obiecuję ci to.”
Było coś niezwykłego w sposobie, w jaki wypowiedział te słowa.
Brzmiało to bardziej jak starannie zaplanowana przysięga niż zapewnienie.
Wtedy myślałam, że mówił tylko o naszym małżeństwie.
