Część 3:
W moim mieszkaniu panuje cisza. Telefon nie ma nade mną kontroli. Moje pieniądze pozostają tam, gdzie sam je ulokuję.
Czasami nadal przejeżdżam obok domu rodziców. Z zewnątrz wygląda tak samo. Zimą w oknach stoją świece, a w środku idealny stolik.
Mnie tam nie będzie.
Nie dlatego, że mnie wyrzucono.
Nie dlatego, że ich karzę.
Ale ponieważ w końcu zrozumiałem różnicę między byciem kochanym a byciem wykorzystywanym jako infrastruktura.
Nazywali to noszeniem mnie.
Nazywałem to utrzymywaniem światła włączonego.
Teraz ich światła są ich odpowiedzialnością.
Moje nadal działają.
Zawsze byli.
Byłem po prostu zbyt zajęty wpływaniem na życie innych, żeby zwrócić uwagę na swoje własne.
