CZĘŚĆ 2
Daniel dzwonił siedemnaście razy przed zachodem słońca. Zignorowałem każdego.
Jego pierwsza wiadomość głosowa była wściekła. „Zawstydziłeś mnie, wciągając w to policję”.
Piąty był zimniejszy. „Wróć do domu, przeproś Vanessę, a zapomnimy o tym, co się stało”.
Dziesiąty zawierał groźbę. „To konto jest majątkiem małżeńskim. Jeśli je zamrozisz, zabiorę wszystko z rozwodu”.
Siedemnastego jego głos załamał się w panice.
„Claire, co zrobiłaś?”
To, co zastał, nie było pustym domem. To był doręczyciel sądowy siedzący w salonie z tymczasowym nakazem ochrony, papierami rozwodowymi i nakazem sądowym blokującym kilka kont powiązanych z podejrzeniem oszustwa.
Obok dokumentów leżał list od radcy prawnego ds. zgodności z przepisami mojej firmy. Firma konsultingowa Daniela pożyczyła dwa miliony dolarów od jednej z naszych spółek zależnych osiemnaście miesięcy wcześniej. Daniel zabezpieczył pożyczkę, wykorzystując sfałszowane zeznania podatkowe i osobistą gwarancję, której, jak zakładał, nikt nie będzie w stanie wyegzekwować.
Obrał sobie za cel niewłaściwą żonę.
Vanessa użyła niewłaściwej karty bankowej.
Miriam i ja spędziliśmy następny tydzień w sali konferencyjnej, przeglądając dowody. Daniel potajemnie skopiował mój podpis na formularzach autoryzacyjnych. Vanessa użyła jednego sfałszowanego formularza, aby spróbować przelać pieniądze na firmę-fikcję o nazwie V Lux Holdings. Nagranie z monitoringu z naszej kuchni pokazało Daniela rozlewającego kawę. System inteligentnego domu również zarejestrował dźwięk.
„Zawsze wszystko robisz tak dramatycznie” – usłyszałam nagrany głos Vanessy.
Prokurator odtworzył nagranie dwa razy.
Tymczasem Daniel stał się lekkomyślny. Wprowadził się do luksusowego apartamentu Vanessy, wrzucił do sieci zdjęcia z barów na dachu i powiedział wspólnym znajomym, że „zaaranżowałem wypadek”, żeby ukraść mu klienta. Vanessa ogłosiła, że jej studio nadal będzie czynne i wrzuciła filmik, w którym nazwała mnie zazdrosnym i niezrównoważonym.
Ich arogancja mi pomogła.
