Pocałowałem zimną twarz mojej żony w trumnie… a kiedy otworzyłem jej zaciśniętą dłoń, zobaczyłem oderwany granatowy guzik. Rozpoznałem go od razu: pochodził z kurtki mojego brata Rodriga.

Mateo objął moje palce swoimi maleńkimi palcami i po raz pierwszy poczułam mały, niedokończony, ale prawdziwy spokój.

Spojrzałem w czyste niebo San Miguel i wyszeptałem:

„Twoja matka wygrała, synu. Potrzebowała tylko, żebym zrozumiał jej ostatnią wskazówkę”.