Wcześniej tego dnia Iris siedziała przed moim lustrem, podczas gdy ja poprawiałem ostatni loczek na jej włosach.
„Auć, mamo.”
„W takim razie przestań się ruszać, bo mogę ci wykrzywić ucho.”
Spojrzała na mnie zmrużonymi oczami. „Proszę, nie żartuj z lokówką przy mojej głowie”.
Mimo wszystko uśmiechnęłam się i poprawiłam loki.
Przez miesiące Iris zachowywała się, jakby nic ją nie obchodziło, gdy Ryan wysyłał jej wiadomości.
Ryan był typem chłopaka, na którego zwracała uwagę każda dziewczyna: kapitan drużyny futbolowej, wzorowy uczeń i na tyle uprzejmy, że matki mogły się przy nim zrelaksować.
—
„Wyglądam dobrze?” – zapytała.
„Wyglądasz pięknie, kochanie.”
Dotknęła ramiączka sukienki. „Czuję, że czegoś brakuje”.
Wiedziałem dokładnie, co miała na myśli, zanim to powiedziała.
„Nic nie zginęło” – powiedziałem.
Spuściła wzrok. „Myślisz, że tata by mnie teraz rozpoznał?”
Iris szybko podniosła wzrok. „Przepraszam. Zły temat.”
„Nie” – powiedziałem. „Dziś wieczorem będziemy tańczyć i robić zdjęcia”.
„Czasami się zastanawiam” – wyszeptała. „Czy on w ogóle o mnie myśli w te ważne dni”.
„Dokonał wyboru, Iris.”
Skinęła głową, ponieważ dorastała słuchając tej kwestii.
