CZĘŚĆ 3 – DOM, KTÓRY POZOSTAŁ MÓJ
Twarze im zbladły, gdy David Morrison wszedł na schody. Nie był sam. Towarzyszyli mu dwaj umundurowani policjanci z Portlandu oraz detektyw Megan Walsh z Wydziału Przestępstw Gospodarczych.
Dawid spokojnie wszedł do środka i położył prawdziwy dokument obok fałszywych.
„Nazywam się David Morrison i jestem powiernikiem Fundacji Helen i Roberta Thompsonów Legacy Trust, która jest prawnym właścicielem tej nieruchomości. Żadne przeniesienie własności nie może nastąpić bez mojego podpisu. Te dokumenty są fałszywe.”
Mężczyzna w garniturze zbladł.
„Musi być jakaś pomyłka.”
Detektyw Walsh zrobił krok naprzód.
„To pomyłka, panie Blackwood – a może raczej Gary Stevens. Od sześciu miesięcy badamy pańską działalność pod kątem podobnych oszustw wymierzonych w osoby starsze i rodziny, które niedawno straciły bliskich”.
Pewność siebie Julii legła w gruzach.
„Nie wiedziałam! Clare, powiedz im, że to pomyłka!”
Detektyw Walsh wyjął mały rejestrator.
„Mamy nagranie sprzed dwóch dni, zatwierdzone nakazem, na którym rozmawiacie z rodzicami i panem Stevensem o planie wykorzystania sfałszowanych dokumentów do przejęcia tej nieruchomości”.
Moja matka sapnęła.
„Nagrałeś nas?”
Dawid spojrzał na sfałszowane dokumenty.
„Pieczęć jest skopiowana z internetu. Podpis sędziego jest sfałszowany. Numer sprawy dotyczy sprawy o wykroczenie drogowe w Ohio z 1998 roku”.
Kajdanki zacisnęły się na nadgarstkach Gary'ego Stevensa. Julia zaczęła szlochać.
„Clare, proszę. Pomóż mi. Nie wiedziałam, że to podróbki”.
Spojrzałem na nią.
„Stałeś w tym pokoju i kazałeś mi opuścić dom. Nie byłeś zdezorientowany. Wiedziałeś dokładnie, czego chcesz”.
Następnie spróbowała moja matka.
„To twoja siostra. Damy radę.”
„Co z tego wynikło? Próbowałeś ukraść mi dom i zostawić mnie bez dachu nad głową. Powiedziałeś mi, że nie zasługuję na miłe rzeczy. Nie ma już o czym rozmawiać”.
Gdy oficer ruszył w stronę mojego ojca, dał on ostatni występ.
