CZĘŚĆ 2 – FAŁSZYWE DOKUMENTY I PUŁAPKA
Pewnego środowego wieczoru, wracając z pracy, zastałam Julię i moją mamę stojące na ganku. Wyglądały na przesadnie zadowolone z siebie. Julia miała na sobie designerską torebkę i uśmiechała się tym samym promiennym, sztucznym uśmiechem, którego używała, gdy czegoś chciała.
Cześć, Clare. Mamy parę spraw do omówienia.
Wpuściłem ich, choć instynkt podpowiadał mi, żebym tego nie robił. Przeszli przez mój salon, jakby oglądali nieruchomość, którą już posiadali. Mama rozejrzała się i powiedziała, że z pewnością byłem zajęty wydawaniem ich pieniędzy.
„Czego chcesz?” zapytałem.
Julia wyciągnęła z torby grubą teczkę i położyła ją na stoliku kawowym.
„Cóż, Clare, dom został prawnie przepisany na moje nazwisko. Dokumenty są już załatwione. Musisz się wyprowadzić do piątku”.
Przez sekundę mogłem tylko na nią patrzeć.
"Przepraszam?"
Moja matka skrzyżowała ramiona.
„Ten dom należy teraz do Julii. Potraktuj to jako lekcję. Niektórzy ludzie po prostu nie zasługują na miłe rzeczy”.
Julia wyjaśniła ich kłamstwo z teatralną pewnością siebie. Według niej ich „prawnik” odkrył stare długi firmowe, które rzekomo pozostawili po sobie moi dziadkowie. Ponieważ rzekomo źle zarządzałem majątkiem, dom został wykorzystany jako zabezpieczenie, a następnie Julia kupiła go od wierzycieli po bardzo dogodnej cenie. To był absurd. Uregulowałem sprawę spadkową z Davidem. Nie było żadnych ukrytych długów. Ale Julia podsunęła mi dokument z fałszywą pieczęcią sądową u góry.
Podniosłem go i uważnie przyjrzałem się. Czcionka była niewłaściwa. Pieczęć była płaską kserokopią. Numer akt był źle napisany. Wszystko w nim krzyczało oszustwo. Ale zachowałem kamienną twarz.
„A gdzie mam mieszkać?”
Julia wzruszyła ramionami.
„To brzmi jak twój problem.”
Wtedy wszedł mój ojciec, używając dorobionego klucza, o którym nie wiedziałem, że go ma. Rozejrzał się po domu i uśmiechnął się dumnie.
„To będzie idealne dla marki lifestylowej Julii. Ona potrzebuje tego bardziej niż ty. Jesteś silna, Clare. Możesz zacząć od nowa”.
Moja mama dodała, że Julia jest początkującą artystką, jakby jej nieudane pomysły i drogie torebki były tragediami, które ktoś inny musiał sfinansować. Spojrzałam na te trzy i poczułam, jak mój strach przeradza się w spokój.
„Po tym wszystkim, czego dowiedziałem się o tej rodzinie, naprawdę myślałeś, że pozwolę na to?”
Uśmiech Julii zniknął.
„Co to znaczy?”
