Żadne z nas się nie odezwało.
W końcu drżącymi rękami podniosłem pokrywę.
Wewnątrz znajdowały się trzy pakunki przewiązane wyblakłą fioletową wstążką.
Na jednym było moje imię.
Jeden miał Leilę.
Trzeci był adresowany do nas obojga.
Najpierw otworzyłem swój.
W środku znajdowała się bransoletka przyjaźni, zdjęcie z dzieciństwa i ręcznie napisany list.
Gdy rozłożyłam papier, miałam wrażenie, że Nora cofnęła się do pokoju.
„Droga Gia,
Jeśli to czytasz, masz już dwadzieścia jeden lat. Brzmi to bardzo staro, ale mama mówi, że dwadzieścia jeden lat to jeszcze mało, więc nie udawaj, że wiesz wszystko.
Śmiech przebił się przez moje łzy.
List był kontynuowany.
Pamiętała wszystko.
Mój zwyczaj rysowania kwiatów wszędzie.
Piosenki, które śpiewałam, gdy myślałam, że nikt mnie nie słyszy.
Sposób, w jaki ukrywałam swoje uczucia, gdy czułam się zraniona.
„Ludzie, którzy cię kochają, powinni wiedzieć, gdzie to boli” – napisała.
Przycisnąłem list do piersi.
Nawet po dziesięciu latach Nora nadal rozumiała mnie lepiej niż ktokolwiek inny.
Potem Leila otworzyła swoją.
W środku znajdowały się drobne skarby z dzieciństwa i kolejny list.
Czytając, łzy spływały jej po twarzy.
„Nie jesteś podła” – napisała Nora.
„Boisz się. To różnica.”
Leila załamała się całkowicie.
Przez lata myliłem jej gniew z urazą.
Myślałem, że mnie obwinia.
Zamiast tego przeżywała żałobę w samotności.
W końcu na mnie spojrzała.
„Bardzo mi jej brakowało”.
"Ja wiem."
Jej głos się załamał.
„Ja też za tobą tęskniłam.”
Te cztery słowa rozbiły mur między nami.
Obszedłem stół dookoła i ją przytuliłem.
Po raz pierwszy od lat żadne z nas się nie odsunęło.
