„Ponieważ zdała sobie sprawę, że dom i spółka z prawem głosu nie są twoje i nie możesz ich oddać”.
Wpatrywał się w ekran, na którym widać było Vanessę przymierzającą mój szmaragdowy naszyjnik na górze.
„Myślałem, że jej nie lubisz, bo jest inna.”
„Nie lubiłem jej, bo mnie okradła, okłamała cię i przeszukała moje dokumenty finansowe”.
Podałem mu teczkę. W środku znajdowały się przelewy bankowe z konta ślubnego Vanessy na firmę-ficzer należącą do Chloe, sfałszowane faktury, zrzuty ekranu wiadomości omawiających sfingowaną ciążę i projekt planu uznania mnie za niezdolną do czynności prawnych.
Daniel przeczytał każdą stronę.
Potem wyszeptał: „Ona wzięła na celownik nas oboje”.
„Nie” – powiedziałem. „Ona celowała w pieniądze. My po prostu staliśmy wokół nich”.
Nie skonfrontowaliśmy jej tamtej nocy. Zamiast tego Daniel zadzwonił do swojego radcy prawnego, odroczył wydanie licencji małżeńskiej, zamroził konto ślubne i zaprosił rodziców Vanessy, Chloe, drużbów i zarząd firmy na „ogłoszenie rodzinne” następnego ranka.
Vanessa założyła, że zamierza ogłosić jej ciążę.
Przybyła cała w diamentach, mając na sobie mój szmaragdowy naszyjnik.
Kiedy zobaczyła moje świeżo obcięte włosy, uśmiechnęła się z politowaniem.
Potem za mną wszedł Daniel i położył nożyce ogrodowe na stole.
Jej uśmiech zniknął.
CZĘŚĆ 3
W sali śniadaniowej zapadła cisza.
Daniel stał na czele stołu, nie obok Vanessy. „Kochanie, twoja mama miała wczoraj jakiś atak. Obcięła sobie włosy i nas nastraszyła”.
Chloe skinęła głową. „Próbowaliśmy ją powstrzymać”.
Daniel nacisnął przycisk pilota.
Głos Vanessy wypełnił pomieszczenie: „Podpisz jutro, albo Daniel każe ci wziąć opiekę nad tobą”.
Potem przyszedł czas na toast Chloe.
„Do wczesnego dziedziczenia.”
