Część 2
Celeste spędziła następny ranek, publikując zdjęcia z imprezy. Na każdym zdjęciu incydent z fontanną został wykadrowany. Podpis głosił „tradycję, elegancję i rodzinę”. Moja matka nie została wymieniona.
Około południa Celeste przybyła do mojego apartamentu ze swoim ojcem, Victorem Monroe i trzema prawnikami.
Victor nie usiadł. „Wczorajsza noc była niefortunna. Elena powinna przyjąć prywatne przeprosiny i podpisać umowę o zachowaniu poufności”.
Moja matka, otulona prostym kardiganem, spojrzała na dokument. „Chcesz, żebym milczała, bo twoja córka mnie zaatakowała”.
Celeste westchnęła. „Proszę, przestań używać dramatycznych słów”.
Nalałem kawy. „Co się stanie, jeśli odmówi?”
Victor uśmiechnął się. „Wtedy niektórzy inwestorzy mogą zrewidować swoje zaufanie do twojej firmy”.
Wierzył, że jego rodzina nadal kontroluje banki z dawnymi pieniędzmi, finansujące mój najnowszy projekt rewitalizacji. Wierzył również, że moja firma potrzebuje ich zgody, aby przetrwać. Dziesięć lat wcześniej mogłoby to być prawdą.
Odsunąłem umowę. „Rozważymy to”.
Celeste pocałowała mnie w policzek. „Właśnie dlatego cię kocham. Jesteś rozsądny”.
Kiedy wyszli, moja matka spojrzała na mnie. „Nie ożenisz się z nią”.
"NIE."
„To dlaczego pozwoliłeś im wyjść uśmiechniętymi?”
„Ponieważ aroganccy ludzie ujawniają więcej, gdy myślą, że są bezpieczni”.
Audyt ujawnił już to, co podejrzewałem. Monroe Holdings nie było kwitnącą dynastią. To była rozpadająca się rezydencja, świeżo pomalowana dla zwiedzających. Victor zaciągnął pożyczki pod zastaw niemal każdej nieruchomości, przesunął pieniądze z emerytury między spółkami zależnymi i wykorzystał fundację charytatywną Celeste na pokrycie wydatków osobistych.
Co gorsza, ich ratunek zależał ode mnie.
