Na moim weselu goście śmiali się z mojego pana młodego. „Musi być ślepy, żeby poślubić taką ohydną kobietę z bliznami na twarzy” – ktoś zadrwił. Mój mąż spokojnie wziął mikrofon. „Nie jestem ślepy” – powiedział. „Te blizny powstały w pożarze, w który wpadła, żeby uratować mi życie”. Potem wyznał, że jest właścicielem firmy zatrudniającej połowę gości – i zwolnił wszystkich, którzy szydzili z kobiety, która poświęciła dla niego swoją urodę.

Część 2

Fotograf poprosił nas o pokrojenie tortu, ale Vivian była pijana i skupiona.

„Zaczekaj” – powiedziała. „Przygotowałam coś specjalnego”.

Za parkietem opadł ekran.

Poczułem ucisk w żołądku.

Clara nacisnęła przycisk pilota i pojawiły się stare fotografie: ja przed kominkiem, ja śmiejąca się na plaży, ja na rozdaniu dyplomów, z rozpuszczonymi włosami opadającymi na nieskalaną twarz.

Potem pojawiły się zdjęcia szpitala.

Nigdy im tego nie dałem.

Bandaże zakrywały mi głowę. Lewe oko było opuchnięte i zamknięte. Z rąk wychodziły mi rurki. Na jednym ze zdjęć płakałam.

W pomieszczeniu rozległy się westchnienia.

Vivian uśmiechnęła się słodko. „Hołd dla transformacji”.

Daniel stanął obok mnie.

„Skąd je wziąłeś?” – zapytałem.

„Archiwa rodzinne”.

„Ukradłeś je z mojej dokumentacji medycznej.”

„Och, nie bądź dramatyczny.”

Clara kliknęła ponownie. Nad ostatnim obrazem pojawił się tytuł: ZANIM ZNALAZŁA KOGOŚ CHĘTNEGO.

Tym razem śmiech był słabszy.

Ludzie wyczuli, że wydarzyło się coś niebezpiecznego.

Daniel wstał. „Wyłącz to.”

Vivian machnęła lekceważąco ręką. „Spokojnie. Świętujemy jej odwagę”.

„Nie” – powiedział. „Pokazujesz jej cierpienie dla rozrywki”.