„Uświadomiłeś mi, że nie jestem wystarczająco dobry”.
Jej twarz się zmarszczyła.
„Co wieczór całowałem twój brzuch i dziękowałem ci za coś, co nawet nie było prawdziwe”.
Łzy spływały jej po policzkach, lecz nie podchodziła bliżej.
„Wiem, Calvinie.”
Nie mogła powiedzieć nic więcej.
Kłamstwo wynikało z miłości.
Ale to nadal było kłamstwo.
Nie wprowadziliśmy się od razu.
Najpierw było doradztwo.
Trudne rozmowy.
Długie chwile ciszy.
Noce, kiedy spałam u Masona, bo nie mogłam spojrzeć na Renee bez usłyszenia śmiechu dochodzącego z kuchennego okna.
Nigdy nie broniła tego kłamstwa.
To miało znaczenie.
Powiedziała, że tak bardzo chciała podzielić się ze mną pewnym marzeniem, że zapomniała, iż marzeniami należy się dzielić, zanim jeszcze zostaną zrealizowane.
Trzy dni później wprowadziliśmy się.
