„Czemu miałoby ją to obchodzić?”
„Moja szuflada z bielizną ciągle się przemeblowuje po jej wizycie”.
To w końcu sprawiło, że podniósł wzrok, ale bez zaniepokojenia. Wydawał się zirytowany, jakbym przyniósł mu problem zbyt błahy, by zasługiwał na uwagę.
„To moja matka. Jeśli chce sprawdzić, czy odpowiednio dbasz o nasz dom, ma do tego pełne prawo”.
Spojrzałam na niego.
Przycisnął palce do czoła. „Czemu to dziwne?”
W tym momencie coś we mnie się zmieniło. Kathryn przekroczyła pewną granicę, ale Austin uznał, że ta granica w ogóle nie powinna istnieć.
W następną sobotę przeprowadziłem test.
Sfotografowałam każdą szufladę w naszej sypialni. Wsunęłam stary paragon pod wyściółkę szuflady na bieliznę i położyłam pasmo włosów wzdłuż wewnętrznej krawędzi, żeby wypadło, gdyby szuflada się otworzyła.
Kathryn przybyła tego popołudnia, niosąc cytrynowe batony.
Dwadzieścia minut później oznajmiła, że musi skorzystać z toalety i poszła na górę.
Stanęłam w drzwiach kuchni i nasłuchiwałam.
Jedna szuflada została otwarta.
A potem jeszcze jeden.
Kiedy wróciła na dół, uśmiechnęła się i zapytała, czy chcę przepis.
Tego wieczoru pasmo włosów zniknęło.
Paragon został przesunięty.
Nic jej nie powiedziałem. Zamiast tego zacząłem prowadzić zapiski.
