Moja teściowa oznajmiła: „Teraz ja prowadzę ten sklep, a ty jesteś zwolniony”, więc uśmiechnąłem się, zadzwoniłem do prezesa i powiedziałem mu: „Ona ma dla ciebie niespodziankę”…

Belle & Vale Corporate.

Elaine spojrzała na Granta. „Mówiłeś, że była tylko kierowniczką sklepu”.

Grant zacisnął szczękę. „Miało to zostać ogłoszone w przyszłym tygodniu”.

„Nadal tak jest” – powiedziałem. „Wraz z raportem zgodności”.

Szklane drzwi się otworzyły.

Do środka weszło dwóch pracowników ochrony korporacyjnej z kobietą z kancelarii prawnej.

Miała spokojny wyraz twarzy osoby, która już wypełniła wszystkie dokumenty.

„Panie Bennett” – powiedziała do Granta – „pański dostęp został zawieszony do czasu zakończenia dochodzenia”.

Elaine złapała go za ramię. „To niemożliwe”.

Prawnik spojrzał na nią. „Pani Bennett, podszywanie się pod osobę upoważnioną do działania w firmie i próba usunięcia funkcjonariusza z terenu firmy również mogą mieć konsekwencje”.

Wyciągnąłem tabliczkę z nazwiskiem, którą zabrała.

„Zatrzymaj to” – powiedziałem. „Możesz potrzebować dziś czegoś, o czym będziesz pamiętać”.

Elaine upuściła tabliczkę z moim imieniem, jakby poparzyła jej palce.

Grant nagle zrobił krok w moją stronę, łagodniejąc.

To przeraziło mnie bardziej niż jego arogancja.

„Claire” – powiedział cicho – „porozmawiajmy w domu”.

„Nie” – powiedziałem. „Przyprowadziłeś matkę do mojego miejsca pracy. Możemy dokończyć tutaj”.

Radca prawny otworzył leżącą na ladzie teczkę z dokumentami.