Rachel i Stella natychmiast usiadły. Żadna nie zaproponowała pomocy.
Potem zaczęły się komentarze.
Stella spojrzała w stronę mojego klombu.
„Twoje róże zaskakująco dobrze znoszą upały, choć ta przy płocie wygląda na zmęczoną”.
Podlewałam te róże każdego ranka.
Rachel dotknęła mojego zielonego obrusu.
„To jest urocze. Vintage?”
„Należało do mojej matki.”
„Och” – odpowiedziała. „To wyjaśnia sprawę”.
Kiedy Tom wyjął kiełbaski, Stella ugryzła jeden kęs.
„Są dobre. Może następnym razem daj trochę mniej soli.”
Rachel spróbowała sałatki.
„Bardzo świeże. Zwykle używam lżejszego dressingu, ale ten też jest smaczny.”
Każde zdanie brzmiało uprzejmie, dopóki nie zauważyłeś ukrytego w nim haczyka.
Julian usiadł obok Rachel i nic nie powiedział.
Jego milczenie zirytowało mnie bardziej niż ich uwagi.
Kiedy wołowina w końcu została podana, stół wyglądał wspaniale.
Tom wszystko pięknie ugrillował.
Przez około dziesięć sekund czułem dumę.
Wtedy Rachel wstała i podniosła telefon.
„To będzie wyglądać idealnie na Instagramie”.
Sfotografowała jedzenie z kilku kątów.
Nie rodzina.
Tylko jedzenie.
Stella również wyciągnęła telefon.
„Moi znajomi będą strasznie zazdrośni. Będą myśleć, że tak jemy w każdą niedzielę”.
Rachel napisała tekst pod jednym ze zdjęć i przeczytała podpis na głos.
„Niedzielny grill z najlepszą domową kuchnią.”
Gotowanie w domu.
Nie obrała ani jednego ziemniaka i nie wydała ani jednego dolara.
Jednak najgorszy moment jeszcze nie nadszedł.
Rachel wzięła dwie porcje mostka.
Stella poprosiła Toma o kolejne duże żeberko.
Gdy wszyscy zaczęli zwalniać, Rachel odchyliła się dramatycznie do tyłu.
