"Teraz to wiem."
Anna zawahała się. „To nie wszystko”.
Wybrałeś Carol.
Ścisnęło mnie w żołądku. „Co?”
„Tego dnia była tam Carol”.
„W domu mojej matki?”
„Tak. Wpadła z zapiekanką. Ruth myślała, że już wyszła, ale ona wciąż była w salonie.”
Wpatrywałem się w nią. „Carol słyszała, co moja matka ci powiedziała?”
„Każde słowo.”
Tego dnia była tam Carol.
"Skąd wiesz?"
„Bo mi powiedziała. Jakieś piętnaście lat temu odnalazła mnie przez moją siostrę i wysłała mi list. Nigdy nie odpowiedziałem”.
Ścisnęło mnie w gardle. „Więc wiedziała, dlaczego odszedłeś”.
"Tak."
„A wszystkie te lata temu widziała, jak wierzyłam, że odszedłeś, bo mnie nie chciałeś”.
Więc wiedziała, dlaczego odszedłeś.
Anna spojrzała na swoje dłonie. „Przepraszam”.
„Ona nic nie powiedziała… A potem wyszła za mnie.”
„Przez czterdzieści lat zastanawiałem się, czy ona ci kiedykolwiek o tym powiedziała”.
"Ona tego nie zrobiła."
Nie mogłem mówić.
„Nie mówię ci, żebyś jej nienawidził” – wyszeptała Anna. „Mówię ci, bo twoja żona cię tu przysłała i myślę, że chciała, żebyś w końcu wiedział”.
A potem wyszła za mnie.
Spojrzałem na nią. „Anno, czy próbowałaś kiedyś odnaleźć naszą córkę?”
"Oczywiście, że o tym myślałem."
„Ale czy patrzyłeś?”
„Nie mogłam. To była prywatna adopcja. Nie znałam nazwiska rodziny, miejsca zamieszkania – niczego”.
Coś wskoczyło na swoje miejsce. „Moja matka to załatwiła”.
Anna zmarszczyła brwi. „Co?”
Czy kiedykolwiek próbowaliście odnaleźć naszą córkę?
„Jeśli ktokolwiek prowadził dokumentację, to właśnie ona”. Odsunąłem się od stołu. „Chyba wiem, gdzie szukać”.
Wstałem za szybko. Krzesło zaszurało o linoleum.
"Walter."
„Przepraszam. Muszę iść.”
Jedna myśl towarzyszyła mi przez całą drogę do domu.
Carol nie prosiła mnie o wybaczenie mojej matce. To ona prosiła mnie o wybaczenie jej.
Co więc zrobiła Carol?
Chyba wiem, gdzie szukać.
