Nie, pułkowniku.
Nie, oficerze.
Lekarz.
Tożsamość, którą pogrzebałem zanim jeszcze rozpoczęła się moja kariera wojskowa.
Tożsamość, o której istnieniu nie wiedział prawie nikt żyjący.
Shaw zobaczył moją twarz.
"Co to jest?"
Powoli podniosłem wzrok.
I po raz pierwszy od lat…
Naprawdę spanikowałem.
Ponieważ tylko jedna osoba kiedykolwiek nazywała mnie doktorem Whitmore.
Dowódca Elias Mercer.
Mężczyzna oficjalnie zaginiony na orbicie.
Mężczyzna rzekomo utknął nad Pacyfikiem.
A według znacznika czasu na wiadomości…
Wysłał to skądś, co znajdowało się bezpośrednio nad nami.
Alert alarmowy rozbłysnął na wszystkich telefonach na tarasie niczym wyrok zstępujący z niebios.
Proszę natychmiast wrócić do Helios, DR WHITMORE.
Ludzie krzyczeli.
Niektórzy upuścili swoje napoje.
Inni spoglądali w górę, na niemożliwy srebrny kształt poruszający się bezszelestnie ponad chmurami nad Briarwood Country Club.
Ale mogłem skupić się tylko na ostatnim wersie wiadomości.
Zaszyfrowane pochodzenie: ELIAS MERCER.
Mój puls ustał.
Elias Mercer zmarł siedem lat temu.
Widziałem, jak jego kapsuła orbitalna zniknęła w górnych warstwach atmosfery po incydencie z Heliosem. Osobiście podpisałem akt zgonu, ponieważ ciała nigdy nie odnaleziono.
A jednak jakoś…
Właśnie wysłał mi SMS-a z nieba.
Mój ojciec szorstko złapał mnie za ramię.
„Claire, co do cholery się dzieje?”
Spojrzałem na jego dłoń ściskającą mój rękaw.
Ta sama ręka, która wskazywała na mój talerz z obiadem, gdy miałem czternaście lat.
Ta sama ręka, która kiedyś śmiała się przed krewnymi i mówiła:
„Uważaj. Je tak, jakby wojsko przygotowywało ją do wojny”.
Śmieszny.
Okazało się, że tak.
„Puść” – powiedziałem cicho.
Po raz pierwszy w życiu Gordon Whitmore natychmiast posłuchał.
Generał Hale podeszła bliżej, jej głos brzmiał cicho.
„Rozpoznajesz nadawcę.”
"Tak."
"Bławatnik?"
Skinąłem głową.
Reżyser Adrian Shaw pojawił się obok nas chwilę później, przedzierając się przez spanikowany tłum z przerażającym spokojem. Jego ciemny garnitur wyglądał na nietknięty pomimo panującego wokół niego chaosu.
Zawsze tak wyglądał.
Jakby panika była domeną słabszych.
„Pułkowniku Whitmore” – powiedział ostro. „Idzie pan z nami”.
Moja szczęka się zacisnęła.
„Zrezygnowałem z pracy w Helios.”
„Nigdy nie pozwolono ci zrezygnować”.
To było jak policzek.
Obok mnie stał mój brat Nathan i patrzył między nas.
„Niech mi ktoś powie, czym właściwie jest Helios.”
Nikt nie odpowiedział.
Ponieważ nagle wszystkie telewizory w klubowym budynku zamigotały i zrobiły się czarne.
Następnie ekrany się zmieniły.
Na wszystkich monitorach widoczny był ziarnisty obraz z satelity.
Obiekt nad Ohio stał się teraz wyraźniejszy.
Długi.
Zakrzywiony.
Prawie organiczne.
Nie ma kształtu przypominającego ludzką inżynierię.
A pod nagraniem pojawił się pojedynczy wiersz tekstu:
PROJEKT HELIOS REAKTYWOWANY.
W klubie wiejskim rozległy się przerażone szepty.
Frank Ellis przeżegnał się.
