Mój mąż zostawił nasz apartament weselny dla mojej druhny

CZĘŚĆ 2

Nigdy nie byłem w pokoju 1417.

O 7:55 rano następnego dnia weszłam do sali balowej w hotelu, wciąż mając na sobie suknię ślubną, chociaż welonu już nie było.

Callum stał blisko sceny, a Vanessa stała obok niego.

Zanim zdążyłam dotrzeć do matki, wziął mikrofon.

„Audrey miała trudną noc” – powiedział inwestorom i zarządowi. „Presja stała się zbyt duża. Rzucała oskarżenia i była zdezorientowana”.

Vanessa spuściła wzrok, jakby z szacunkiem chroniła moją prywatność.

Callum położył przede mną niebieską teczkę.

„Trzydziestodniowy urlop” – powiedział. „Podpisz go, a ochronię wszystko, co zbudował twój ojciec”.

Moja matka dotknęła mojego ramienia.

„Może tylko na dziś, kochanie.”

Callum się uśmiechnął.

Już wcześniej uznał mnie za osobę nieracjonalną.

Spojrzałem na sekretarza zarządu.

„Czy to spotkanie jest nagrywane?”

"Jeszcze nie."

Znów stanąłem twarzą w twarz z Callumem.

„Czy chcesz, aby wszystko, co powiedziałeś, zostało włączone do oficjalnego protokołu?”

"Całkowicie."

Sekretarka włączyła rejestrator.

Otworzyłem teczkę nie sięgając po długopis.

„Vanesso, o której godzinie sporządziłaś ogłoszenie o moim urlopie?”

Jej wyraz twarzy stał się napięty.

„Po twoim załamaniu nerwowym.”

Sekretarka otworzyła szczegóły akt.

„Wczoraj po południu, godzina 4:18.”

Nasza ceremonia ślubna rozpoczęła się o szóstej.

W pokoju zapadła cisza.

Callum sięgnął po teczkę. „Metadane można zmienić”.

Drzwi sali balowej się otworzyły.

Diane Mercer, jego asystentka od dwudziestu dziewięciu lat, weszła z zapieczętowanym dyskiem w ręku.

Twarz Calluma uległa zmianie.

Diane położyła dysk obok folderu.

„Powiedział mi, żebym zniszczyła oryginał” – powiedziała. „Zachowałam go”.

Callum wyzdrowiał przed wszystkimi.