Następnie wyszukałem ostatnią wiadomość, którą Gabriel wysłał przed utratą sygnału.
„Wrócę w niedzielę. Obiecuję.”
Następnie pojechałem do biura wynajmu domków.
Kobieta przy biurku słuchała, jak wyjaśniałem, że zaginiona kurtka Gabriela właśnie pojawiła się w garażu Nicka. Jej twarz się zmieniła, gdy wspomniałem o starym telefonie i zdjęciu.
Zapytałem, czy mają jeszcze zapisy kodów drzwi z tamtego weekendu.
Powiedziała, że tak, ale nie mogła mi ich udostępnić bez interwencji organów ścigania.
To mnie rozczarowało, ale oznaczało również, że te zapisy istniały.
Pojechałem prosto do biura szeryfa.
Zastępca szeryfa, z którym się spotkałem, był miły rok wcześniej, ale miły w ten zmęczony sposób, w jaki ludzie stają się życzliwi, gdy myślą, że nie ma już nic do odkrycia. Położyłem kurtkę, telefon i wydrukowaną kopię zdjęcia na jego biurku.
To zmieniło jego twarz.
Pokazałem mu także prognozę pogody.
Potem powiedziałem mu, że w biurze wynajmu prowadzone są rejestry wejść.
Zadzwonił do mnie zza biurka, podczas gdy ja siedziałem i słuchałem.
Kiedy dostał dokumenty, przeczytał je dwa razy.
Nick powiedział, że spał aż do nadejścia burzy.
Powiedział, że Gabriel wyszedł sam przed wschodem słońca i już nie wrócił.
Jednak ktoś użył tego kodu dwukrotnie, gdy twierdził, że spał.
To było drugie pęknięcie.
W drodze do domu cały czas słyszałam głos Gabriela, którego słyszałam tydzień przed wyjazdem.
Tej nocy, kiedy dziewczynki poszły spać, przeszukałem biurko Gabriela.
Na dnie jednej z szuflad, w środku podręcznika wędkarskiego, znalazłem karteczkę pokrytą liczbami.
Kwoty pożyczek.
