„Wiedziałeś, że tak zrobię.”
Wskazał na ławkę obok siebie. Usiadłem.
„Winienem ci podziękować” – powiedziałem. „Za wodę. Za deser wczoraj wieczorem”.
„Czekolada.”
„Skąd wiedziałeś?”
„Na kolacji przedślubnej. Zamówiłeś ciasto bez mąki, kiedy wszyscy inni wzięli tartę cytrynową. Zamknąłeś oczy przy pierwszym kęsie”. Richard prawie się uśmiechnął. „Ojciec zauważa to, o czym syn zapomina”.
Spojrzałem na swoje dłonie.
„Ethan też o tym wspominał lata temu” – dodał. „Mówił, że jego dziewczyna lubi słodycze. Przestał wspominać o takich rzeczach mniej więcej w czasie, gdy jego matka zaczęła dzwonić co noc”.
„Richard—”
„Nie musisz nic mówić, Avery. Chciałem tylko, żebyś wiedziała, że zwracałem na ciebie uwagę”.
Wstał, otrzepał spodnie i wyszedł, zanim zdążyłem znaleźć odpowiedź.
Tego wieczoru, podczas kolacji, Lena położyła dłoń na ramieniu Ethana, jakby chciała przypomnieć zebranym, do kogo on należy.
„Matka wie lepiej, czego potrzebuje jej syn, niż jakakolwiek żona”.
„Lena” – spróbowałem.
„Och, kochanie, nie bądź taka wrażliwa.”
„Nie jestem wrażliwy.”
„Widzisz, Ethan? Twoja żona strasznie się denerwuje.”
Ethan wpatrywał się w swój kieliszek z winem.
„Uśmiechnij się, Avery” – mruknął. „Już prawie koniec”.
Miałam ochotę rzucić mu serwetką w twarz. Zamiast tego poszłam do łazienki i płakałam w ręcznik przez dziesięć minut.
Kiedy wróciłem, na moim miejscu czekał już mały talerzyk musu czekoladowego. Richard nie oderwał wzroku od menu.
