Jeśli dawka okaże się nieskuteczna, należy dokończyć leczenie w szpitalu.
Przeczytałem to dwa razy, a potem odłożyłem telefon, bo zdrętwiały mi ręce.
Miriam dotknęła mojego ramienia. „Możemy ich teraz aresztować”.
"Jeszcze nie."
„Claire, mamy już dość.”
„Wystarczy, żeby trafić do więzienia” – powiedziałem. „Za mało, żeby zmusić ich do zeznań”.
Tego popołudnia błagałem Eleanor, żeby pozwoliła mi zabrać naszyjnik mojej matki.
Przełączyła mnie na głośnik.
„Nie masz tu żadnej własności” – powiedziała.
Vanessa zaśmiała się w tle. „Może sprawdź w lombardzie”.
Marcus dodał: „Przyjdź jutro. Organizujemy parapetówkę. Zobaczysz, jak prawdziwi spadkobiercy cieszą się z tego, co do nich należy”.
Zniżyłam głos. „Proszę. To wszystko, co mi zostało”.
Ich śmiech wypełnił kolejkę.
Po zakończeniu rozmowy Daniel wyszedł z sąsiedniego pokoju. Był chudszy, blady pod brodą, ale żywy.
Jego oczy płonęły.
„Jutro?” zapytał.
Podałem mu czarną teczkę z dowodami.
„Jutro” – powiedziałem – „pochowamy właściwych ludzi”.
