Słowa zabrzmiały mocno.
Kilka osób w pobliżu zamarło. Dwóch członków zarządu firmy Liama wymieniło znaczące spojrzenia.
Ale Liam potrafił szybko wrócić do zdrowia, gdy było to konieczne.
Spojrzał na nich, potem znów na mnie, a jego panika przerodziła się w kalkulację.
„Oczywiście” – powiedział głośno. „To sprawa osobista. To moja była żona. Ty jesteś jej klientem. A teraz nagle jest zaangażowana w jakiś proces weryfikacji w mojej firmie? Czy ktoś tutaj naprawdę nie widzi konfliktu interesów?”
Ludzie w zasięgu słuchu zawahali się.
Atmosfera wokół nas uległa zmianie. Jeden z członków zarządu zmarszczył brwi.
Przez pół sekundy niemal słyszałem, jak Liam wierzy, że odzyskał kontrolę.
Zrobiłem krok naprzód, zanim Marcus zdążył odpowiedzieć.
„Zgadzam się, że doszłoby do konfliktu” – powiedziałem. „Dlatego ujawniłem naszą historię przed dzisiejszym wieczorem i wycofałem się z bezpośredniego przeglądu twojego wydziału. Zajmuje się tym zewnętrzna komisja. Dokumenty są już złożone”.
Zapadła cisza.
Potem w pokoju zapadła cisza, ale z zupełnie innego powodu.
Liam zacisnął usta, ale spróbował ponownie.
„Zawsze pozwalał kobietom wykorzystywać obowiązki rodzinne jako wymówkę dla słabych wyników.”
Ta sama furia, którą czułam w noc, kiedy mnie porzucił, znów we mnie wezbrała.
Tym razem wiedziałem dokładnie, co chcę powiedzieć.
„Powiedziałeś mi to dziewięć tygodni po porodzie. I od tamtej pory powtarzasz te same wersje tego samego w odniesieniu do kobiet”.
Potem już się nie spieszyłem.
„Kobieta, którą nazwał słabą, zdobyła największego klienta jego byłej firmy” – powiedziałem. „Miała na imię Rosa. Wzięła dwa dni wolnego, żeby zająć się matką, a ty przedstawiłeś jej strategię jako swoją”.
Liam wpatrywał się we mnie.
„To nie tak się stało.”
„Tak. Wiem, bo Rosa teraz dla mnie pracuje.”
