„Jesteście gotowi?”
„Oczywiście” – uśmiechnęła się Jenna z uśmieszkiem. „Spójrz tylko na nią. Złamie dziś wieczorem kilka serc”.
W programie wydarzenia Jenna została wymieniona jako Dyrektor Operacyjny.
Zostałem wymieniony jako założyciel.
Przez pierwszą godzinę Liam pozostał po drugiej stronie sali balowej, poruszając się między członkami zarządu i darczyńcami tak jak zawsze — ściskając im dłonie, śmiejąc się delikatnie i obserwując ludzi z ambicjami.
Wtedy mnie zauważył.
Na jego twarzy na moment pojawił się wyraz zaskoczenia.
Następnie na jego twarzy zagościł znajomy uśmieszek.
Podchodził do mnie z tą samą naturalną arogancją, z jaką postępował przez całe nasze małżeństwo, ilekroć myślał, że to ja poddam się pierwsza.
„Cóż” – powiedział, przyglądając mi się. „To nieoczekiwane”.
„Nie dla mnie” – odpowiedziałem.
Jego wzrok przesunął się z mojej sukni na kartę stołową i w końcu na Jennę stojącą obok mnie.
Wziął do ręki program, przeczytał tytuł i się roześmiał.
„Dyrektor operacyjny? To hojne określenie.”
Jenna pochyliła się bliżej i stuknęła w stronę.
„Dyrektor operacyjny” – powiedziała. „Dłużej niż „niania”, ale dokładniej”.
Zignorował ją i zwrócił się ku mnie.
„Więc tak to działa? Wręczasz członkowi rodziny tytuł i to ma być w porządku?”
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, Marcus wrócił z baru. Podszedł do mnie, delikatnie objął mnie w talii i pocałował raz w skroń.
Liam zrobił się cały blady.
Odstawił swój napój, zanim wypadł mu z ręki.
Jego wzrok przesunął się z Marcusa na mnie, a wszelki ślad pewności siebie zniknął tak szybko, że było to niemal przerażające.
„Jak śmiecie?” – wrzasnął.
Marcus zachował spokój.
„Dobry wieczór, Liam.”
Liam wskazał na niego.
„Zniszczyłeś moją karierę, a ona teraz obnosi się z tobą jak z jakąś nagrodą?”
Marcus odpowiedział:
„Twoja kariera trwała dalej, tylko bez tego awansu tak bardzo chciałeś, żebym cię zdobył”.
