„Koszty leczenia?”
Skinąłem głową.
Barbara wszystko starannie zapisała.
„Mówi, że większość pieniędzy była jego” – powiedziałem.
„W takim razie niech dokumenty to ustalą”.
Zebrałem więc wszystko co miałem.
Wyciągi bankowe.
Zrzuty ekranu.
Rachunki.
Wiadomości.
Daty.
Kwoty.
Wpływy kasowe.
Rzeczy, które zachowałem nie zdając sobie sprawy, że mogą okazać się ważne.
Potem Barbara zawiozła mnie gdzieś, gdzie się nie spodziewałem.
Kancelaria prawa rodzinnego.
Zatrzymałem się przy windzie.
„Nie stać mnie na to”.
„Konsultacje zostały omówione”.
„Barbaro—”
Podniosła jedną rękę.
„Po dzisiejszym dniu to twoja sprawa. Twój prawnik się nią zajmie. Ja tylko otwieram drzwi.”
To był początek innego rodzaju życia.
Przestałam prosić Erica o litość.
Mój prawnik skontaktował się z nim, gdy zaszła taka potrzeba.
Uporządkowałem dokumenty.
Dwa tygodnie później Eric otrzymał formalne dokumenty.
Pierwszą odpowiedź otrzymał w formie SMS-a.
Straciłeś rozum.
