Część 2
Leonard przybył na rozprawę wstępną z pewnością siebie niczym droga woda kolońska. Vanessa siedziała za nim w kremowym jedwabiu i szeptała mu do ucha. Powiedział znajomym, że podupadam psychicznie i złożył wniosek do sądu o ustanowienie go tymczasowym zarządcą naszego majątku małżeńskiego „dla mojego bezpieczeństwa”.
Jego prawnik, Preston Hale, mówił łagodnie, jakby zwracał się do dziecka.
„Pani Mercer cierpi na poważne komplikacje zdrowotne. Pan Mercer obawia się, że podjęła nieracjonalne decyzje finansowe”.
Sędzia Helena Ward spojrzała znad okularów. „Jakie decyzje?”
„Przelewy, zamknięcia kont, zmiany właściciela”.
Leonard spojrzał na mnie i uśmiechnął się ironicznie.
Daniel wstał. „Z chęcią przeprowadzimy kompleksowy przegląd”.
Uśmieszek zniknął.
Na zewnątrz Vanessa zablokowała mi drogę.
„Powinieneś się uspokoić” – wyszeptała. „Leonard mówi, że stres może cię zabić”.
„Czy powiedział ci też, że ten penthouse jest jego?”
Jej uśmiech stał się ostrzejszy. „Tak będzie”.
„Nie. Należy do trustu.”
Roześmiała się, ale jej wzrok powędrował w stronę Leonarda.
Przez kolejne trzy tygodnie stali się lekkomyślni. Leonard wycofał środki firmy z depozytu na ślub w plenerze. Vanessa zamówiła meble do penthouse'u. Razem ogłosili zaręczyny przed sfinalizowaniem rozwodu.
Potem Leonard zwolnił dwóch długoletnich dyrektorów, którzy odmówili twierdzenia, że nie pełnię żadnej funkcji w firmie. Obaj do mnie zadzwonili.
„On chce fałszywych oświadczeń” – powiedział jeden z nich.
„Nie podpisuj. Zapisz wszystko.”
Audyt Miriam ujawnił coś więcej niż tylko niewierność. Leonard korzystał z firmowych linii kredytowych na prezenty, wakacje i biżuterię. Podrobił moje inicjały na gwarancjach kredytowych. Vanessa przedstawiła go również pewnemu inwestorowi, który przekonał go do zainwestowania pożyczonych pieniędzy w nieistniejący luksusowy kompleks.
Nie tylko mnie zdradzili. Okradli firmę, która utrzymywała setki pracowników.
Daniel zapytał, czy chcę negocjować.
"NIE."
