"Myślałem, że to ty."
Mama patrzyła na niego.
"Pracujesz tu?"
"To miejsce jest moje."
Jej usta się rozchyliły.
Poczułem się zupełnie zagubiony.
„Mamo” – powiedziałem ostrożnie – „znasz go?”
Ona mi nie odpowiedziała.
Jej wzrok spoczął na Alaricu.
Kobieta siedząca obok nas odsunęła krzesło.
„To śmieszne. Otwórz drzwi.”
Alaryk wstał.
Jego wyraz twarzy znów stwardniał.
"Za chwilę."
"Nie masz prawa mnie zawstydzać."
Prawie się roześmiałem widząc absurdalność tej sytuacji.
"Ośmieszyłeś się."
Spojrzała na mnie gniewnie.
"Nie rozmawiałem z tobą."
"Mówiłeś o mojej matce."
„Daphne” – mruknęła mama.
W jej głosie słychać było napięcie.
Spojrzałem na nią.
Gniew we mnie opadł niemal natychmiast.
Już nie była tylko zdenerwowana.
Wyglądała na wstrząśniętą.
Alaryk też to zauważył.
Pochylił się ku niej.
"Czy wszystko w porządku?"
"Nic mi nie jest."
"Zawsze tak mówisz, kiedy tak nie jest."
Mama spojrzała na niego zaskoczona.
Coś między nimi zaszło.
