„Jesteś tylko służącą” – syknęła bogata kobieta, rozdzierając sukienkę kelnerki na oczach całej sali. Srebrny medalion wysunął się zza niego, z herbem najgroźniejszej rodziny przestępczej w mieście. Baron mafii zamarł, po czym wyszeptał: „Eleno… Szukałem cię dwadzieścia lat”. Do północy restauracja należała do jego zaginionej siostry – a kobieta, która ją upokorzyła, straciła majątek, reputację i wolność.

Twarz Nathana stężała. Wiedział, że ma rację.

Dante stanął między nimi, zdjął kurtkę i zarzucił ją Elenie na ramiona. „Kto dotknął mojej siostry?”

Pokój zdawał się kurczyć.

Wiktoria uniosła brodę. „Okradła mnie”.

Elena spojrzała jej w oczy. „To zadzwoń na policję”.

Po raz pierwszy uśmiech Victorii zniknął.

Ponieważ Elena już do nich zadzwoniła.

Nacisnęła przycisk alarmowy pod stacją benzynową na chwilę przed tym, jak Victoria ją złapała. Spokój nie oznaczał poddania się. To była najstarsza broń Eleny, doskonalona w domach dziecka, gdzie krzyczący dorośli mylili ciszę ze strachem, a cierpliwość ze słabością.